Planujemy kolejną wyprawę tym razem w Andy

Cel wyprawy:
- wjazd na tandemie z niewidomym Pawłem na najwyższy podjazd Świata
Aucanquilcha 6176m n.p.m. w Andach
- eksploracja najsuchszej pustyni świata - Atacama
Uczestnicy wyprawy:
Paweł Król - Pawlo
Entuzjasta, pasjonata, „człowiek ze stali”. Uśmiech na twarzy i dobre serce są jego atrybutami. Niewidomy student drugiego roku filologii hiszpańskiej na UP w Krakowie. Zainteresowania: sport, nauka języków obcych, słuchanie książek, piesze wędrówki górskie. Od kilku lat trenuje sztuki walki tj. karate tradycyjne, brazylijskie Jiu-Jitsu i Judo. Dzięki intensywnym codziennym treningom wypracował dobrą wytrzymałość kondycyjną.
Szymon Świrta - Cesar
Obecnie student VI roku wydziału lekarskiego CMUJ. V rok spędził w Santiago de Compostela w ramach wymiany międzynarodowej programu Erasmus. Ukończył kurs pierwszej pomocy. Zainteresowania: chemia(w czasie studiów medycznych studiował równolegle chemię), farmakologia oraz niemedyczne: literatura fantastyczna, podróże piesze i rowerowe, turystyka górska, tenis. Funkcja w czasie wyprawy: pomoc medyczna i tłumacz.
Karol Kleszyk - Dzik
Student WSFP Ignatianum w Krakowie, którego pasją są wyprawy rowerowe, wędrówki górskie i karate tradycyjne. Jest współzałożycielem komórki Caritasu „Ekstremali pomagają” gdzie z grupą wolontariuszy organizuje wypady w góry z niepełnosprawnymi. Jazda na rowerze nakręca go pozytywnie do życia i daje mu siłę przebicia w realizacji swoich planów. Razem z kompanami przejechali tysiące kilometrów. W lipcu 2010 przejechał w 17 dni z kolegą 1600 km przez pustynię Gobi w Mongolii.
Dzięki Wam planowana wyprawa rowerowa w Andy spośród 130 wypraw zdobyła 4886 głosów i została zakwalifikowana do piątki wypraw Alpinus Test Team http://www.alpinus-miejodwage.pl/aktualnosci.html Dziękujemy! :)
Poszukujemy sponsorów - oferta i szczegóły wyprawy w Andy na stronach
Wyprawa przez pustynię Gobi w Mongolii zakończona sukcesem!
Karol z Piotrem przejechali ponad 1500 km przez pustynię w ciągu 17 dni!
National Geographic nominował naszą wyprawę do podróży roku
Wyprawa przez pustynię Gobi w Mongolii zakończona sukcesem!

Kiedyś natrafiłem na stronę internetową rowerzystów, którzy opisali swoją wyprawę na pustynię Gobi. Z każdym przeczytanym zdaniem narastało we mnie pragnienie przeżycia takiej przygody. Na drugi dzień miałem już mapę Mongolii w rękach i zacząłem wytyczać drogę rowerowej wyprawy. Od tego dnia moje serce rozpalał zew pustynnego wiatru.
Jedziesz ze mną ziom na pustynię? zapytałem Piotrka, „jedziemy” powiedział i od tego momentu zaczęliśmy się przygotowywać do wyjazdu. Każda część w rowerach musiała być przystosowana na niekorzystne warunki jakie panują na Gobi. Dzięki profesjonalnym oponom z wkładką antyprzepięciową przejechaliśmy 1500 km bez przebitej dętki! Ostre kolczaste krzaki i rozbite butelki przy kopcach szamanów nie stanowiły przeszkody dla naszych opon.
Po przylocie do Ułan Bator, przejechaliśmy busem do Altay gdzie zaczęła się nasza przygoda. Dzięki specjalnym jednokołowym przyczepkom mogliśmy zabrać po 40 litrów wody na głowę. W sakwach tylnych wieźliśmy 25 kg makaronu i resztę sprzętu.
W 17 dni pokonaliśmy ponad 1500 km, metą był Saynsnand skąd pociągiem dojechaliśmy do Ulan Bator. Plan był taki, żeby przejechać jak najszybciej wytyczony wcześniej szlak.
Czasami przez kilka dni nie widzieliśmy żadnych ludzi na pustyni. Czasami musieliśmy prowadzić rowery przez kilka godzin w ciągu dnia, gdyż nie dało się jechać w piachu zmieszanym ze żwirem. Najgorszym odcinkiem szlaku był park narodowy Gobi Gurvan Saynan gdzie zgubiliśmy drogę i pojechaliśmy 20 km w stronę granicy Chińskiej. Mieliśmy kilka map lecz żadna z nich nie była wiarygodna i nie zgadzała się ze współrzędnymi, które odczytywaliśmy dzięki telefonowi satelitarnemu - przydał się! Kompas wytyczał nam kierunek i to był najlepszy Gps. Nie obyło się bez kłopotów zdrowotnych, kilka razy miałem ostrą biegunkę a Piotrek leżał w gorączce.
Wodę ze studni oczyszczaliśmy specjalnym filtrem. Czasami wiatr wiał tak mocno, że nie dało się jechać na rowerze. Do tego burza piaskowa, która skutecznie zacierała drogę.
Karol Kleszyk
Dokładna relacja z wyprawy znajduje się na stronie Piotrka http://www.wyprawyrowerem.yoyo.pl/gobi%2
Możesz śledzić aktualności związane z moimi wyprawami na blipie i facebooku.













